|
|
Antek z Æmielowa. (Pamiêtnik I) - wydana w 1999, 188 stron, 8 zdjêæ w tek¶cie, wstêp Joanna Kalisz-Pó³torak, sk³ada siê z piêciu rozdzia³ów (cena 15 z³ + koszty wysy³ki).
Z lektury "Antka z Æmielowa" mo¿na wiele siê dowiedzieæ o ¿yciu m³odego ksiêdza Sedlaka, pó¼niejszego profesora KUL, podczas czteroletniej pracy w Æmielowie na stanowisku prefekta. W wieku 25-29 lat wykazywa³ cechy, które w przysz³o¶ci pozwoli³y mu staæ siê m.in. odkrywc± skamienia³ego ¿ycia w Górach ¦wiêtokrzyskich, twórc± elektromagnetycznej teorii ¿ycia, czyli bioelektroniki, autorem wielu ksi±¿ek, artyku³ów naukowych i popularnonaukowych: uparty, d±¿±cy do celu, wytrwa³y, nie poddaj±cy siê trudno¶ciom, inteligentny, bardzo pracowity, skromny, ma³o wymagaj±cy dla siebie, ale du¿o od siebie.
Praca to rozkosz, praca to cierpienie rodz±ce b³ogos³awione skutki, praca to wytchnienie i znu¿enie...
Zdaje siê, ¿e Bóg da³ mi du¿o wspólnego z wo³ami - ciê¿kie jarzmo d¼wigaæ i ci±gle naprzód, nie odpoczywaæ, nie ustawaæ, naprzód, dalej...
Odpoczynek jest zabójczy dla mnie. Doprawdy, nie wiem dlaczego ten wiecznie niespokojny mózg szuka coraz to czego¶ nowego, wnika w najdrobniejsze odczucia ludzkiego ¿ycia, chcia³by obj±æ przestrzenie globu ziemskiego i w nierównej walce z odleg³o¶ciami, tradycjami i przekonaniami innych skowyczy jak pies, któremu drzwi zamkniêto przed pyskiem - tak pisze o sobie ks. W. Sedlak w "Antku z Æmielowa".
"Ju¿ dwa lata jestem w Æmielowie, coraz wiêcej pracy, coraz szybsze tempo. Je¶li dalej taki przyrost bêdzie, to chyba najszybszym ekspresem na ¶wiecie ja siê stanê. Czasami przychodzi my¶l refleksyjna - dok±d pêdzisz, czy nie lecisz na z³amanie karku? Nie, ¶wiadomie lecê do s³awy, do potêgi, ¶wiadomie jestem pionierem nowej epoki wychowania religijnego ducha, ¶wiadomie chcê obaliæ ksiê¿owskie mózgi z przedwojennymi problemami, celowo porywam wszystko po drodze jak powód¼, by ¿elazn± wolê wyrobiæ u siebie. Chcê i¶æ na przekór wszystkim pogl±dom dotychczasowym, ¶wiadomie wy³amujê wrogom zêby. Pragnê stworzyæ nowy typ ksiêdza dalekiego od nalecia³o¶ci wielkopañskich. Ksiêdza - ¶miertelnego wroga bur¿uazji i kapita³u. Czy to nie jest herezj±, czy przynajmniej szelmostwem, porywaniem siê z motyk± na s³oñce? Tym lepiej, bo i tak muszê zwyciê¿yæ, a probierzem jako¶ci ksiêdza nie jest s±d odpustowy jednego czy stu proboszczów, ale zdanie t³umu, masy, w¶ród której pracujê. Plujê na zdanie o mej osobie, wiem, ¿e wlaz³em jak klin miêdzy bierwiona drewna, ¿e jestem czerwiem w t³ustym serduszku i kolk± w w±tróbce. Nie, sk³ama³em, to nie by³ mój cel, nie my¶la³em o tym, tylko moje usposobienie i praca niechc±cy zrobi³a to ze mnie, a raczej zrobili to ksiê¿a ze mnie w¶ród swoich gadek, i cieszê siê, ¿em siê tym sta³. Nowy rok szkolny mia³ szyld - cierpienie i praca.
(...) Ostatnia platforma z "meblami", jak nazywano te rupiecie, potoczy³a siê, wywozi³a wszystko z Æmielowa, jeden grat siê tylko nie zmie¶ci³, mia³ za kilka godzin poci±giem odjechaæ. Najg³upsze godziny, gdy cz³owiek ju¿ nic swojego nie ma, ostatni± niæ ³±czno¶ci zerwa³. Prozaiczne pój¶cie na stacjê, bez nikogo, jeden pan Steckiewicz towarzyszy³, ten dobry i zacny saperski pieron. Do widzenia - lesie æmielowski, Kamienna rzeko, Wierna Rzeko od lat dziecinnych do dzi¶, ko¶ciele, wikariacie, moje mieszkanie, kominy - kominy fabryczne dymi±, k³êbuszki czarne buchaj±, tak charakterystyczne dla Æmielowa... coraz mniej... coraz mniej... coraz dalej... - ju¿ nic æmielowskiego.
Ch³opaki jad± do wojska, jedzie jaki¶ ¯ydek, chyba komunista, bo ci±gle na ucho rozmawia³ z jednym kuternog±. Jadê tak jak zwykle do Skar¿yska, bez wra¿eñ, jak zwykle bez serca, bez uczucia... jak moja walizka. Jadê do matki na kilka dni.
Zmar³ biedaczysko... wczoraj by³ wojak, dzi¶ nic, guzik. "Antek z Æmielowa" umar³ nie doczekawszy siê w³asnego pogrzebu. ¦wiat³o¶æ naftowa niechaj ¶wieci nad jego hard± g³ow± w Siennie.
Ks. W³odzimierz Sedlak
Spis tre¶ci:
I. Rok 1935
II. Rok 1936
III. Rok 1937
IV. Rok 1937/38
V. Rok 1938/39
|